Kim, nasza ambasadorka, spędziła 2 miesiące w Portugalii, podróżując swoim vanem, Oplem Vivaro. Opowiada o swojej podróży podczas „zimy” (styczeń–luty), sesjach surfingowych, ulubionych miejscach oraz idealnych spotach, na których można zatrzymać się vanem lub kampervanem i cieszyć się zachodem słońca przy szumie fal.
_____________________________________________
Są podróże, o których marzymy od dawna, ale które zawsze kończą się fiaskiem. Kojarzycie to? Podróże, które planujecie od lat, lecz nigdy nie docierają do celu! W moim przypadku była to surf trip vanem po Portugalii !
Nazaré |

Pierwszy, i to nie byle jaki, przystanek: niesamowite i oszałamiające Nazaré.
To Portugalia powitało nas największą z niespodzianek! Zawody „GIGANTE NAZARE”. Kojarzycie ten klif z czerwoną latarnią górującą nadOcean Atlantycki ? Z pewnością widzieliście ją już w niektórych programach lub reportażach opowiadających o wyczynach tych mężczyzn i kobiet, którzy niczego się nie boją.
To wyjątkowe miejsce przyciąga największe wielkie fale obudzić wybrzeże portugalskie wybrzeże i dać się ujarzmić kilku surferki i surferzy przybywający z całego świata.

Zobaczenie tego widowiska było jednym z naszych marzeń (od dawna wpisanym na „listę rzeczy do zrobienia”) i mieliśmy szczęście zobaczyć, jak ocean budzi się zaledwie 3 dni po naszym przyjeździe!
Przez kolejne 2 niesamowite dni staliśmy na tym klifie, obserwując tych mężczyzn i te kobiety, którzy powierzali swoje życie oceanowi i mierzyli się z tymi 20-metrowymi potworami. Lawina emocji podczas tego wyjątkowego na skalę światową widowiska. Zdjęcia mówią same za siebie!
Nazaré to przede wszystkim także wioska rybacka. Typowe małe brukowane uliczki i restauracje serwujące ryby zapewniają wiele możliwości zwiedzania i spędzania czasu, nawet jeśli nie macie szczęścia przebywać tam w czasie, gdy ocean szaleje.
Pobyt w vanie jest dość łatwe. Spot powyżej Praia do Norte idealnie nadaje się na nocleg.
Będziecie podziwiać wspaniały zachód słońca i obudzi Was szum fal.
Peniche |

Po tym wspaniałym widowisku wielkich fal mamy tylko jedno pragnienie: SURFOWAĆ!
Kierunek PenicheDocieramy do niewielkiego miasta, które żyje i oddycha w rytmie oceanu. Wyruszamy na poszukiwanie różnych spotów.
Pierwszy przystanek: SUPERTUBOS. Ta plaża jest po prostu niesamowita, każda fala tworzy tubę! Prawdziwa fabryka tub, zostajemy tu na długo, obserwując miejscowych surferów, którzy z dość bezczelną swobodą pokonują kolejne fale. Ostatnie promienie słońca kierują nas vanem do małego baru w Baleal, kolejnym znanym spocie w okolicy.
Jeszcze o tym nie wiemy, ale ten bar stanie się naszą bazą. Tapasy, przekąski i Superbocki (portugalskie piwa) będą wyznaczać rytm naszych wieczorów. "Danau" opanowują surferów pod koniec dnia, by odpocząć i omówić swoją dzisiejszą sesję w obliczu wspaniałego zachodu słońca.
Bonus miejscem na nocleg jest parking znajdujący się naprzeciwko, 400 m od plaży. Zostaniemy tam prawie tydzień, tak dobrze się tam czujemy.
Ponieważ wszystkie spoty znajdują się blisko siebie, to bardzo praktyczne! Zwłaszcza gdy jest nas dwoje, a mamy różne poziomy zaawansowania.
Ja, wiecznie początkująca, korzystam z małych fal spokojnie załamujących się na Baleal rano. Mój partner, który jest doświadczonym surferem, doświadczony surfermoże każdego popołudnia przesuwać swoje granice w tubach Supertubos, podczas gdy ja bawię się w początkującą fotografkę, uwieczniając te piękne chwile.

Nasz tydzień w Peniche sprowadza się do surfowania, jedzenia... surfowania, jedzenia... spacerów po plażach... surfowania, jedzenia i jeszcze więcej surfowania!
Ach tak, zapomniałem! Nasze drugie ulubione zajęcie: odwiedzanie sklepów surfingowych. Jeśli chcecie wydać pieniądze, będziecie mieli w czym wybierać!
Przyznaję, że bardzo pokochaliśmy to małe miasteczko, spokojne zimą (latem z pewnością tak nie jest)
Życie w vanie jest tu łatwo, słońce i fale są obecne każdego dnia! Czego chcieć więcej!
Ericeira |

Miasto rybaków która stała się bardzo popularnym kurortem wśród Portugalczyków, Ericeira sama w sobie uosabia wszystko, co wyobrażamy sobie, myśląc o Portugaliamałe brukowane uliczki, typowe restauracje, plaże i spacery nad morzem, a dla miłośników sportów deskowych — wspaniałe miejsca do surfowania i skateparki!
Niestety nie zostaliśmy tam długo, bo pogoda nam nie sprzyjała.
W ciągu 2 dni udało nam się jednak zwiedzić urocze centrum miasta, kilka małych barów i portugalskich restauracji, w których królują ryby!
Dlaczego więc sobie odmawiać, skoro można zjeść na tarasie grillowaną doradę królewską za mniej niż 10 euro!
Mała restauracja „Canastra”, naprzeciwko plaży rybaków, oferuje typowe portugalskie dania, w tym słynną cataplanę, którą można zjeść przy drewnianych stołach, na czerwono-białych kraciastych obrusach, z widokiem na ocean. Idealne miejsce na lunch!
Ogromne sklepy surfingowe Boardriders i 58 Surf zajęły nam sporo czasu: gigantyczne sklepy, w których znajdziesz wszystko, czego możesz potrzebować lub zapragnąć podczas swojego surftrip ! Z kawiarnią/barem i skateparkiem do testowania sprzętu — prawdziwy Disneyland dla surferów! Uwaga na portfel!
Odwiedziliśmy też kilka innych małych sklepów surfingowych na starówce, które są bardzo interesujące, jeśli chodzi o używany sprzęt. Znaleźliśmy tam naszą deskę longboardową — jakość bez zarzutu, a cena wręcz śmiesznie niska. Zdecydowanie polecam zaopatrzyć się właśnie tam!

Na „ nocleg na jedną noc”, ponieważ pogoda była deszczowa i dość chłodna, wybraliśmy kemping miejski przy wjeździe do miasta. Bardzo dobrze wyposażony, z ciepłym prysznicem, czysty i spokojny; noc kosztuje 8 euro za 2 osoby i vana (bez prądu).
Tak bardzo chcemy zobaczyć słońce, że wyjeżdżamy z Ericeiry, nie mogąc surfować — następnym razem. Kierunek: południe!
Algarve |

Na wschodzie południowe wybrzeże jest spokojniejsze — plaże z drobnym piaskiem sprzyjają relaksowi i opalaniu, a przede wszystkim mogą zapewnić nam miejsca awaryjne, gdy fale są zbyt potężne na wybrzeże Atlantyku.
Pierwszy etap: znaleźć miejsce, w którym można przenocować, co w tym regionie, gdzie wszystko jest monitorowane i chronione przez GNR, nie jest łatwym zadaniem. (Powiecie: to normalne — to park naturalny, a w ostatnich latach nadużyć było zbyt wiele).
Kemping wydaje nam się więc oczywistym rozwiązaniem, i to z kilku powodów:
- Mieć ciepły prysznic po sesjach surfingu (mimo wszystko jest zima).
- Nie martwić się o szukanie nowej miejscówki każdego wieczoru.
- Nie ryzykować mandatu w wysokości 250 euro.
- Mieć własną bazę na najbliższe 2 tygodnie.
Wybieramy goeko-campingu w Salemie. Kemping położony w samym sercu park naturalny, połączenie z natura, ich restauracja „Nazari” oferuje świetne, naturalne i wegańskie dania! Jeśli chodzi o nocleg, można też wybrać tipi, namioty safari i ekolodge.
Cena: 13 euro za 2 osoby i vana, bez prądu, w styczniu.
Po rozwiązaniu tego drobnego szczegółu ruszamy odkrywać miejscówki w okolicy.
Pierwsze dni przynoszą na zachodzie silną falę, więc zostajemy na południowym wybrzeżu, gdzie czekają na nas ładne, niewielkie fale. Zachwyca nas plaża Zavial i Praia dos Mos w Lagos.
Można wyjąć longboard i spokojnie dać się ponieść. Słońce, temperatury zbliżające się do 20 stopni w słońcu — czy to już wiosna?
Jak cudownie poczuć takie ciepło w środku zimy!

Gdy minie silna depresja, spędzamy całe dnie na zachodnim wybrzeżu.
Miasteczko Sagres na końcu drogi oferuje kilka spotów położonych obok siebie, kilka bardzo sympatycznych barów i skatepark nad oceanem. Podczas naszego pobytu zatrzymujemy się tam kilka razy.
Na tym terytorium, na samym krańcu Europy, czuć trochę atmosferę Bretanii.
Ale naszym ulubionym miejscem każdego ranka jest Praia do Amado !!
Dzika plaża w ochrowych kolorach na wybrzeżu Atlantyku, wzdłuż Costa Vincentinaoferuje piękne, niewielkie fale i wspaniałe krajobrazy.
Raj dla surferów i wędrowców większość dni spędzimy na podziwianiu oceanu, czekaniu na przypływ, analizowaniu fal i surfowaniu.
Nie jest łatwo ujarzmić tutejsze fale — są większe i silniejsze niż na Morzu Śródziemnym, a strach szybko daje o sobie znać. Postanawiam więc spróbować bodyboardingu, żeby poradzić sobie z lękiem, który mnie paraliżuje.
I całkiem nieźle się sprawdza! Wreszcie mogę wchodzić w fale przekraczające 1 metr. Oczywiście brak konieczności wykonywania take-offu zdejmuje ze mnie ciężar i pozwala mi świetnie się bawić bez obaw. Odkrycie tego nowego sportu wodnego uratowało kilka sesji podczas mojej podróży! Dzięki, bodyboardingu!

Spędziliśmy w tym regionie prawie 15 dni. Dużo czasu spędzaliśmy nad morzem i nie mieliśmy ani czasu, ani energii, by odkrywać interior, który zdawał się oferować piękne szlaki.
Algarve to naprawdę idealne miejsce na zimowy wypoczynek: przyjemne temperatury, dzika natura, niewielu ludzi w okolicy, a Portugalczycy są bardzo gościnni, nawet wobec „ vanliferzy » !
Podsumowując... |

Kilka rzeczy, które warto zrobić i których nie można przegapić:
- Zachód słońca na przylądku św. Wincentego
- Spacerować po Sagres
- Kąpać się na plażach Costa Vincentina
- Przespacerować się po Ponta de Piedade w Lagos
- Skosztować cataplany
- Cieszyć się „slowlife”
A jeśli chcesz odkryć inne przygody vanlife... |
Poznaj prezentację naszej ambasadorki Kim na stronie Ambasadorzy i ambasadorki oraz wszystkie jej artykuły.
_____________________________________________































Komentarze
Chouette idée que ces petits instants de vie et de découverte en Van.
Juste une petite chose, afin de vite et mieux se rendre compte, une petite carte reprenant le périple serait super…
Mais au risque de me répêter, ce que je viens de lire m’a conforté dans mon désir de Portugal. Merci!
Francis